Papierowy JazzPRESS
Felieton

Wszystkie drogi prowadzą do Bitches Brew: Tomasz Stańko – droga przez jazz (część 5)

Obrazek tytułowy

fot. Marcin Wilkowski

Jeszcze przed założeniem Kwintetu Tomasza Stańki, a potem równolegle do intensywnej kariery tego zespołu, zarówno Stańko, jak i poszczególni muzycy należący do składu trębacza, systematycznie nagrywali z formacją prowadzoną przez Jana Ptaszyna Wróblewskiego. Projekt ten przeszedł do historii jako Studio Jazzowe Polskiego Radia.

Jeżeli weźmie się po uwagę odkrywczość i determinację lidera oraz dokonania tego big-bandu, z perspektywy czasu wydaje się, że wciąż nie doczekał się właściwego docenienia. Stańko tak to opisywał w swojej autobiografii: „W pewnym momencie zgromadził (Jan Ptaszyn Wróblewski – przyp. CŚ) najlepszych w Polsce muzyków (…). Ten skład łączył najlepszych improwizatorów z najlepszymi radiowymi muzykami bigbandowymi”.

Światowe przyjaźnie

Od razu po pamiętnym występie na Berliner Jazztage, jesienią 1970, Tomasz Stańko stał się w Niemczech Zachodnich rozpoznawalnym trębaczem grającym jazz nowoczesny. W efekcie mógł poznać jeszcze więcej czołowych muzyków europejskich i amerykańskich niż za czasów Komedy oraz otrzymać zaproszenia do eksperymentatorskich i awangardowych występów za zachodnią granicą.

W latach siedemdziesiątych to właśnie RFN stanowiło centrum awangardowego jazzu. Oprócz wielu rodzimych muzyków tego nurtu, takich jak Peter Brötzman, Albert Mangelsdorff, Alexander von Schlippenbach, Manfred Schoof i Wolfgang Dauner, kraj ten chętnie gościł najodważniejszych wykonawców światowej sceny. Wtedy to przypadał najbardziej twórczy czas legendarnego niemieckiego animatora życia jazzowego – Joachima-Ernsta Berendta, a także producentów: Manfreda Eichera z firmą ECM i Hansa Georga Brunner-Schwera z MPS Records.

Pierwszym ważniejszym przedsięwzięciem, w którym Tomasz Stańko wziął udział, był występ sformowanej ad hoc European Free Jazz Orchestra 17 października 1971 roku, podczas Donaueschinger Musiktage Festival. W części pierwszej muzycy zagrali u boku Dona Cherry’ego (wraz z jego rodziną), w drugiej pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego. Nagranie ukazało się na płycie Actions, wydanej przez Philipsa w 1971 roku.

Później, obok prowadzenia Kwintetu, takie awangardowe projekty stały się u Tomasza Stańki coraz częstsze – dobry przykład to Globe Unity Alexandra von Schlippenbacha, podczas Baden-Baden Jazz Meeting, oraz warsztaty pod szyldem ECM nazwane Trumpet Plus, z Lesterem Bowiem, Kennym Wheelerem, Janem Garbarkiem, Eddiem Gómez i Jackiem DeJohnettem. Właśnie w takich okolicznościach Stańko poznał światowej sławy muzyków, z którymi później współpracował. Do najważniejszych przyjaźni muzycznych, jakie w życiu zawarł, należeć miała ta z fińskim perkusistą Edwardem Vesalą. Stańko poznał go na początku 1973 roku, kiedy ten koncertował w Niemczech w zespole Jana Garbarka.

mwilkowski_stanko_102013_015.jpg fot. Marcin Wilkowski

Międzynarodowy Kwartet

Pierwszą płytą, nagraną w eksperymentalnym składzie – poza Stańką na trąbce, znaleźli się w nim Janusz Stefański na bębnach i Stu Martin na bębnach i syntezatorach – była Fish Face. Wydana została w 1973 roku dla członków klubu płytowego PSJ. Bardzo ciekawe nagranie, z sukcesem łączące charakterystyczne brzmienie trąbki Tomasza Stańki z drivem dwóch bębniarzy, chwilami przechodzące w elektroniczne peregrynacje instrumentu dętego i perkusji. Mimo że charakterystyczne dla tamtych lat, z powodzeniem wytrzymało próbę czasu.

W 1974 do Tomasza Stańki dołączył, współpracujący wówczas ze Zbigniewem Namysłowskim, wszechstronny saksofonista Tomasz Szukalski. Dwie płyty Zbigniewa Namysłowskiego z tamtych czasów zaliczane są, z perspektywy czasu, do jego największych dokonań. To Winobranie i Kujaviak Goes Funky, obie nagrane z udziałem Tomasza Szukalskiego.

Założony w 1977 roku The Quartet z Szukalskim, Sławomirem Kulpowiczem na fortepianie, Pawłem Jarzębskim na basie i Januszem Stefańskim na bębnach, dokonał nagrań zaliczanych do kanonu polskiego jazzu. Później Tomasz Szukalski współpracował między innymi z Józefem Skrzekiem i Janem Ptaszynem Wróblewskim. Wydana w 1984 płyta Time Killers z Szukalskim, Wojciechem Karolakiem i Czesławem Bartkowskim stała się jedną z najważniejszych płyt lat osiemdziesiątych.

Kwartet Stańki dopełnili wspomniany Edward Vesala i amerykański basista Peter Warren. W tym składzie, w kwietniu 1974 roku, nagrali niezwykły album TWET. Nagranie jest całkowitą improwizacją, muzycy nawet nie mieli wcześniej prób. A jednak muzyka zdumiewa i zachwyca niezwykłą spójnością. Do ponadczasowego efektu nagrania przyczyniła się nie tylko świetna forma i warsztat artystów, ale także to, że producentem był dziekan Wydziału Reżyserii Muzycznej Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie – profesor Janusz Urbański.

Z początku wiadomość o tym, że dziekan będzie dokonywał nagrania, przestraszyła lidera zespołu: „Trochę się zdenerwowałem, bo profesor Urbański, który tę płytę nagrywał, miał opinię człowieka gardzącego jazzem. (…) Bardzo tradycyjny koleś, który nie tolerował nawet muzyki współczesnej, a co dopiero jazz. Podobno załatwiał studentów za to, że interesują się jazzem. A ja tu dowiaduję się, że on wziął to nagranie. (…) Co robić? No dobrze, zadzwoniłem do niego i z niezwykłym szacunkiem (…) dałem do zrozumienia, że on jest szefem całości, piątym w zespole współtwórcą naszej produkcji (…). Nagrał nas mistrzowsko. Atmosfera była świetna, zagwarantował nam skupienie, głębsze, bardziej mistyczne podejście do nagrań. (…) I dzięki profesorowi Urbańskiemu uzyskałem styl, który potem stosowałem zawsze”. Rzeczywiście, album do dzisiaj urzeka mistycznym klimatem i absolutnie unikalną precyzją nagrania.

Balladyna

Kolejnym krokiem w karierze była nagrana w grudniu 1975 roku, dla firmy ECM, Balladyna. Mimo że zarejestrowana w bardzo podobnym składzie, płyta ta była diametralnie odmienna od eterycznej TWET. Tym razem muzyka została wcześniej napisana. Zagrali ją: Stańko, Szukalski, Vesala i – zaproszony przez Manfreda Eichera – Dave Holland, który wniósł swój legendarny groove. Wykonawca tego formatu odcisnął wyraźne, pozytywne piętno na całym nagraniu. Muzyka jest bardziej dynamiczna, a jednocześnie znacznie ostrzejsza i bardziej szarpana od wcześniejszej, polskiej sesji. Choć często TWET uważana jest za najlepszą płytę Tomasza Stańki, to jednak również świetna Balladyna, dzięki olbrzymiemu zasięgowi wytwórni ECM, zapewniła trębaczowi światowy rozgłos i wywarła istotny wpływ na pokolenia muzyków nie tylko w Polsce. Stańko z Szukalskim i Vesalą nagrali jeszcze dwie płyty. Na każdej z nich pojawił się inny basista – Antti Hytti na Live At Remont (1976) i Palle Danielson na Almost Green (1979).

Przez drugą połowę lat siedemdziesiątych Tomasz Stańko zajęty był uczestnictwem w wielu wydarzeniach nurtu free, przede wszystkim mających miejsce z inicjatywy niezwykle aktywnego na tym polu Edwarda Vesali. Oprócz licznych koncertów wziął udział w nagraniu płyt fińskiego perkusisty – Satu (1977), Rodina (1977) i Heavy Life (1980). Współpraca ta była kontynuowana w latach osiemdziesiątych, owocując niezwykłymi dokonaniami.

Źródła:

  • Tomasz Stańko, Desperado! Autobiografia, Wydawnictwo Literackie, 2010.
  • Aneta Norek-Skrycka, Man of the Light. Życie i twórczość Zbigniewa Seiferta, Fundacja im. Zbigniewa Seiferta, 2016.
  • Tomasz Tłuczkiewicz – tekst do wydania płyty Tomasz Stańko – TWET, Warner Music Poland 2016.

Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 2/2019

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO