Schmidt sier-wrz
Płyta tygodnia Płyty Recenzja

Błoto - Kwasy i zasady

Obrazek tytułowy

Albumy kwartetu Błoto powstają całkowicie spontanicznie, choć wydają się być akcją starannie zaplanowaną. Są pełne jazzowej klasyki, jednak mogą wydawać się również nowoczesnym raper, choć brak w nich zwykle ścieżki wokalnej. Są niezwykle profesjonalnie wyprodukowane, pomimo tego, że rejestrowane spontanicznie. Są ponadczasowe, bo nie są brzmieniowo doskonałe. Tak było kiedyś – liczyła się muzyka, a nie perfekcja produkcji. Ta była na drugim miejscu. W ten sposób ważne światowe produkcja stają się ponadczasowe, w odróżnieniu od masowych produktów muzyki popularnej, których czas powstania można rozpoznać po brzmieniu. Była epoka przesterowania wszystkiego, był moment fascynacji automatami perkusyjnymi i efektami realizowanymi za pomocą operacji na magnetofonach z gotowymi ścieżkami w studiu.

W świecie, w którym wszystko już było, muzycy Błota (i również EABS) znaleźli bez trudu unikalną niszę, zdefiniowali swoje własne brzmienie wydając Erozje wiosną 2020 roku. Od tego czasu zdążyli wydać nagrany w szczycie pandemicznych trudności latem zeszłego roku album Kwiatostan i najnowsze Kwasy i zasady. Do tego w ciągu ostatniego roku powstał też nowy album EABSDiscipline Of Sun Ra*. To nie jest wykorzystywanie momentu, chwilowej popularności. To strumień świadomości grupy młodych ludzi, którzy mają bardzo wiele do opowiedzenia.

W formule spontanicznej realizacji sesji mieści się analogowa realizacja dźwięku, być może wspomagana rejestracją na taśmie. Jeśli Kwasy i zasady powstały na nowoczesnym sprzęcie cyfrowym i jedynie udają analogową rejestrację sprzed lat, to Maciej Jakimiuk, realizator nagrania wynalazł cudowną formułę umożliwiającą zmuszenie współczesnej technologii do udawania tanich studyjnych magnetofonów sprzed pół wieku. Jeśli potrafił użyć urządzeń z epoki, mam wielki szacunek do jego pracy. Tak czy inaczej, realizacja jest fantastyczna (czekam na winyl, pewnie będzie jeszcze lepszy), a co najważniejsze, kompatybilna z garażową koncepcją muzyki dla ludzi, która nigdy nie powinna dotknąć dystyngowanej sali koncertowej. Posłuchajcie najnowszej płyty Błota, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie czerwone plusze i białe drewno starej Sali Kongresowej… To dobre ćwiczenie elastyczności wyobraźni.

Za starych czasów, w epoce płyt analogowych, kiedy w sklepie można było posłuchać albumu, pierwsza ścieżka ze strony A definiowała nagranie. Jeśli do stanowiska z gramofonem podchodziłem z całym stosem płyt w koszyku, słuchałem często tylko pierwszego utworu, żeby podjąć decyzję. Później byłem już nieco sprytniejszy i najczęściej był to pierwszy utwór, ale ze strony B. W przypadku Kwasów i zasad ta reguła może doprowadzić przyszłych słuchaczy do nieprawidłowych wniosków. Jeśli mierzyć ilość jazzu w jazzie miarą tradycyjnego spojrzenia na harmonie, improwizacje i sposób gry instrumentów, to jakieś 50 procent jazzu z całego albumu jest w utworze Chryja. Mnie to jednak mało interesuje, nigdy nie patrzyłem na muzykę, jak na sposób kultywowania jakiś tradycji, a na style i marketingowe etykiety przestałem patrzeć w momencie, kiedy zacząłem mieć swoje zdanie, czyli gdzieś w połowie podstawówki, to było dawno. Nie wierzcie tym, co piszą, że to hip-hop, house, jazz, analogowa awangarda albo coś jeszcze innego. Kwasy i zasady to album z fantastyczną muzyką, a że trudno ją jakoś nazwać, to dla mnie nawet dodatkowa zaleta.

Na najnowszej produkcji zespołu znajdziecie nieco mniej saksofonu, za to pojawia się jakby więcej bitów i analogowego mooga. Czy to oznacza przewagę hip-hopu nad jazzem? Jeśli tak myślicie, to moim zdaniem źle odczytujecie pomysł na muzykę zespołu Błoto. Tu nie ma żadnych podziałów i próba odnalezienia konkretnej inspiracji czy usłyszenia, czegoś, co znaliście wcześniej jest stratą czasu. Nie bawcie się w takie analizy, zwyczajnie słuchajcie i cieszcie się muzyką, nie starając się ustalić na której półce znajdziecie ten album w najbliższym sklepie, bo pewnie nie znajdziecie go wcale, bowiem zwykle sprzedaje się zanim zostanie wyprodukowany, trzeba więc zachować czujność i brać w ciemno. Jak dotąd na żadnej z produkcji Błota i EABS się nie zawiodłem.

RadioJAZZ.FM poleca! Rafał Garszczyński - Rafal[malpa]radiojazz.fm

  1. Chryja
  2. Prostactwo
  3. Hipokryzja
  4. Farmazon
  5. Mitomania
  6. Ignorancja
  7. Autentyzm
  8. Prostota
  9. Pokora
  10. Prawda
  11. Umiar

Błoto Kwasy i zasady

Format: CD / Wytwórnia: Astigmatic / Data pierwszego wydania: 2021 / Numer: Brak

  • Marek Pędziwiatr – p, moog, kbd,
  • Olaf Węgier – sax, EWI, synth,
  • Paweł Stachowiak – bg,
  • Marcin Rak – dr.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO