Schmidt sier-wrz
Płyty Recenzja

Klemensiewicz/Kisiel – Cassubia – Live at Sfinks700

Obrazek tytułowy

Mjùse Records, 2021

W sztuce wątek „ludów morza” od wieków stanowi inspirację dla artystów. Nie inaczej w Polsce, gdzie linia brzegowa jest istotną częścią naszego terytorium. Nadbałtyckich mieszkańców często postrzega się jednak jako jedną grupę, a jest to przecież obszar zróżnicowany, co swoim najnowszym wydawnictwem pragnie podkreślić Jakub Klemensiewicz.

Saksofonista (tenorowy) pochodzi z Jastarni i swoje muzyczne poszukiwania kieruje w stronę północnych Kaszub – Półwyspu Helskiego. W tym celu powołał Mjùse Records – „najdalej na północ wysunięte niezależne wydawnictwo”, pod którego szyldem powstał album Cassubia – Live at Sfinks700. Położenie tego terenu jest niezwykłe – z trzech stron otoczony jest wodą, a z lądową częścią kraju sąsiaduje na szerokości mniejszej niż kilometr. Dla rodaków przyjeżdżających tu latem są to wymarzone warunki do odpoczynku, ale na mieszkańców morze wywiera na co dzień zgoła inny wpływ. „Wielki masyw Bałtyku trzyma ich serca w garści, wpływa na ich zachowania, decyzje… Jest zwierciadłem ich charakterów”, pisze muzyk o swoich krajanach.

Materiał na albumie, pochodzący z koncertu w sopockim klubie Sfinks700 z 30 września 2018 roku, jest próbą interpretacji twórczości kaszubskiego poety Mariana Selina. Znalazły się tu trzy improwizowane utwory nawiązujące do jego spuścizny. Mimo że oryginalne teksty (w tłumaczeniu polskim, kaszubskim i angielskim) dołączono do płyty, to album jest wyłącznie instrumentalny – pomysłodawcy towarzyszy pianista Dominik Kisiel oraz gościnnie w utworze Jak Milo saksofonista (barytonowy) Darek Herbasz. Jest to debiut wydawniczy duetu, ale skład funkcjonuje już od pięciu lat i miał okazję do wspólnego nagrania przy okazji projektu Missa Pro Pace z 2019 roku.

Choć daleki jestem od porównań muzyków, zwłaszcza z odrębnych kręgów kulturowych, to słuchając tego albumu, nie sposób odrzucić skojarzeń z estetyką nordycką. Myślę, że porównanie jest o tyle usprawiedliwione, że trudno o bardziej „nadmorską” społeczność niż właśnie Skandynawowie. Pomimo szeregu wskazanych odniesień nie ma wątpliwości, że polski zespół tworzy muzykę w pełni autorską i autentyczną. Budują ją intymne emocje, wynikające z zadumy nad siłą żywiołu, towarzyszące liderowi od urodzenia.

Ten klimat nie jest obcy również Kisielowi, który, mimo że pochodzi z Lublina, od lat związany jest z trójmiejską sceną. To niezwykle nastrojowy materiał, w którym melancholię i smutek przeplata poczucie wspaniałości morza i jego hipnotyzującego bezmiaru. Oczywiście nie jest to pierwsza taka pozycja w historii gatunku (by wspomnieć chociażby znakomite The Sea Sławka Jaskułkego), ale wyjątkowo trafnie oddaje nadmorski nastrój, daleki od wakacyjnych wspomnień.

„Trzeba pamiętać o swoich korzeniach, by móc pójść dalej oraz oddać należyty hołd tym, którzy opiekowali się tą ziemią przed nami”, przyznał Klemensiewicz w wywiadzie dla biuletynu Ziemi Puckiej (wrzesień 2020). Cassubia… jest przede wszystkim albumem prezentującym ogromne możliwości dwóch utalentowanych muzyków. Warto jednak pamiętać o inspiracjach towarzyszących ich występowi. To istotne świadectwo nieznanej szerzej kultury, zapewniające jej przetrwanie.

Autor: Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO