krysia stańko
Płyty Recenzja

Piotr Budniak Essential Group – Heart, Mind & Spirit

Obrazek tytułowy

Piotr Budniak, 2020

Kiedy w opisie towarzyszącym wydaniu płyty czytamy, że jest ona „studium antropologicznym”, nawiązującym do „koncepcji człowieka jako sumy ducha, duszy i ciała”, moglibyśmy oczekiwać nagrania wymagającego w odbiorze. Takie przeczucia pogłębia jeszcze intrygująca okładka przestawiająca lidera w medytacyjnej pozie. Nic jednak bardziej mylnego, opisywany album okazuje się całkowitym przeciwieństwem podobnych założeń.

Heart, Mind & Spirit jest czwartą pozycją w dyskografii Piotr Budniak Essential Group. Zespół debiutował przed pięcioma laty i choć okres ten wydaje się niedługi, trzeba w tym przypadku pamiętać o młodym wieku oraz bogatych karierach jego członków. Na pewno wyróżnia go to na tle formacji o podobnym stażu. Trzon grupy stanowią nieustannie lider – Piotr Budniak (perkusja), Wojciech Lichtański (saksofony, flet) i Kajetan Borowski (fortepian). Gościnnie pojawia się jeszcze obecny na poprzednich produkcjach Szymon Mika (gitara), a także Łukasz Belcyr (gitara, banjo) i Jakub Łępa (klarnet basowy). Od trzeciej płyty (The Days Of Wine And Noises, 2018) stały skład uzupełniają Piotr Narajowski (kontrabas) oraz czeski wirtuoz David Dorůžka (gitara).

Materiał zawarty na albumie charakteryzuje duża różnorodność. Z jednej strony dostarczają jej wymienieni muzycy, operujący indywidualnym językiem, lider zaufał im, powierzając sporą przestrzeń swobody. Drugim aspektem jest kreatywność Budniaka – autora wszystkich kompozycji. Jego celem było uchwycenie „uczuć, myśli, przekonań, doświadczeń, przeżyć i zmagań” i trzeba przyznać, że jak na czterdziestominutowe nagranie, osiągnął w tym zakresie całkiem dobry rezultat.

Album otwiera przebojowe The Gambler (Dedicated to M.G.), od pierwszych dźwięków emanujące energią kolektywu. Następujące po nim Don't Have to Shine Behind the Darkest Line zwalnia tempo i za sprawą elektronicznych efektów zapowiada niepokój dominujący w późniejszym A Short Form in Your Dorm. Kolejne dwa utwory opierają się na ciepłych, nostalgicznych tonach – oba są dla mnie najlepszym fragmentem płyty, zwłaszcza Peecoo City, w którym dołącza Mika, jest wizytówką możliwości kolektywu. Dwa ostanie utwory za sprawą solówek Dorůžki powracają do żywszych rytmów, warto przy okazji sięgnąć po ciekawie zrealizowany klip do ostatniego z nich – Futrix.

Największym walorem Heart, Mind & Spirit jest przystępność, co może dziwić po wspomnianej na wstępie koncepcji płyty. W rozmowie na antenie Polskiego Radia Budniak przyznał, że zależy mu, by „muzyka była komunikatywna, żeby ludzie, którzy nie słuchają jazzu, byli w stanie się tą muzyką zainteresować”. Nie znaczy to, że melodie są proste i zachowawcze. Już sama liczba instrumentów dała kompozytorowi pole do popisu, a jak wspomniałem, pozostawił on też miejsce umożliwiające jego towarzyszom wprowadzanie autorskich rozwiązań. W efekcie utwory skutecznie przykuwają uwagę słuchacza, a ich rozmieszczenie na płycie zapewnia narrację zachęcającą do odtworzenia całości. Materiał udało się przy tym tak wyważyć, by odbiorca miał poczucie niedosytu i potrzebę ponownego sięgnięcia po krążek.

We wspomnianej rozmowie Budniak podkreślał aspekt organiczności w rytmice i pulsie swojej muzyki, co ma pozytywny wpływ na odbiór materiału. Wydaje mi się, że jest to też najwłaściwszy środek do poruszania antropologicznych rozważań, na których tak mu zależało. Pomimo początkowych obaw w efekcie okazują się one naprawdę wciągające.

Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO