Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Mateusz Sobiechowski Quintet – Vital Music

Obrazek tytułowy

Debiutancka płyta młodego pianisty Mateusza Sobiechowskiego nareszcie ujrzała światło dzienne. I było na co czekać. Do współpracy zaprosił on muzyków, którzy swoimi umiejętnościami godnie reprezentują młody polski jazz. Marcin Kaletka, Szymon Mika, Adam Tadel, Grzegorz Pałka – te nazwiska narobiły już sporo pozytywnego szumu na deskach scen i w ścianach studiów nagrań. Materiał zebrany na płycie jest prawie w całości autorski – i to bardzo cenię.

Mateusz Sobiechowski znany jest jako otwarty, pełen wiary i kreatywności muzyk, a także kompozytor. To wszystko znajduje swoje odbicie w jego twórczości. Kompozycje są tak przejrzyste, że nie sposób się nimi zmęczyć w jakikolwiek sposób – dużo w nich przestrzeni i oddechu. Wpływa to oczywiście na piękne brzmienie całego zespołu. Urzekło mnie jeszcze coś, a mianowicie liczne odniesienia do muzyki klasycznej. To znowu udowadnia, jak świadomym kompozytorem jest ten utalentowany pianista.

Muzyczna uczta zawiera dziewięć zróżnicowanych utworów. Ja chciałabym zwrócić uwagę tylko na niektóre. Po pierwsze Blessing, zapowiadający się tajemniczo, mrocznie wręcz, otaczający słuchacza delikatnymi dźwiękami fortepianu i nagłymi atakami basu i perkusji. Dosyć niespodziewanie z tego mroku wyłania się liryczny temat w partii saksofonu. Całość nieodparcie nasuwa mi na myśl skojarzenia z muzyką polifoniczną – szczególnie wstawka fortepianu w zakończeniu jednej z fraz. Dalej temat rozwija się na ruchliwym ostinato pozostałych instrumentów.

Po tej karuzeli stylów i doznań przychodzi czas na Casual Song. To prosta, ale zupełnie nie pretensjonalna piosenka. Rewelacyjne solo gra Szymon Mika na gitarze i Marcin Kaletka na saksofonie tenorowym. State Of Free Mind to chyba najbardziej „witalny”, energetyczny, pełen życia kawałek, rozgrywający się konsekwentnie na ostinato partii kontrabasu.

Materiał jest niewymuszony, powstał jako naturalna konsekwencja talentu wszystkich muzyków i przede wszystkim zamysłu samego lidera. Jest to jedna z moich ulubionych polskich płyt wydanych w 2018 roku. Mateusz Sobiechowski udowadnia nią swoją muzyczną inteligencję i pozwala nam siebie poznać.

Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 1/2019

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO