Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

Charles Lloyd Quartet – Montreux Jazz Festival 1967

Obrazek tytułowy

Swiss Radio Days Jazz Series Vol. 46 – TCB Music, 2019

Rok 1967 zapisał się w jazzowych annałach między innymi pierwszą edycją Festiwalu Jazzowego w Montreux, który obecnie należy do największych, a zarazem najbardziej prestiżowych na świecie. A już od samego początku jego program budził zachwyt i wielkie emocje. Trwająca od pięćdziesięciu dwóch lat tradycja zainaugurowana została występem amerykańskiego kwartetu pod wodzą Charlesa Lloyda. Na scenie towarzyszyli mu Keith Jarrett, Ron McClure, Jack DeJohnette. Trudno wyobrazić sobie z dzisiejszej perspektywy lepsze podwaliny dla festiwalowej legendy. Taśmy z rejestracją owej inauguracji przeleżały na półkach półwiecze, by – po długich negocjacjach z wszystkimi zainteresowanymi stronami – w październiku ujrzeć światło dzienne i ucieszyć fanów jazzu. Niektórych po raz pierwszy, tych, którzy mieli szczęście w samym wydarzeniu uczestniczyć, ponownie.

Muzycy pojawili się wówczas na scenie Montreux dwukrotnie. Dwupłytowe wydawnictwo mieści sześć utworów i trwa niemal równe sto minut. Zawiera zapis obu występów. Każdy z nich składał się z zaledwie trzech utworów, ale za to lloydowskie “Sweet Georgia Bright” z pierwszej płyty oraz “Forest Flower” z drugiej, trwają po około pół godziny. Pierwszy set zaczyna się “Day and Nights Waiting” autorstwa Keitha Jarretta, po którym następuje “Lady Gabor” Gabora Szabo. W drugiej części mamy już wyłącznie kompozycje Lloyda – wspomniane “Forest Flower” poprzedzone “Love Ship” i “Love Song to a Baby”.

Wykonane wówczas utwory znane już były chociażby z albumu “Discovery!” samego Lloyda czy płyt kwintetu Chico Hamiltona. Trzy z nich wydane zostały również w 1970 roku na płycie “Charles Lloyd in the Soviet Union”, która dokumentowała koncert w Tallinnie, zagrany niespełna miesiąc przed Montreux. Obecnie należą już do klasyków. Lloyd i jego zespół podróżowali wtedy po Europie w glorii największych gwiazd jazzu, co potwierdzały chociażby ówczesne rankingi magazynu DownBeat. Klasę zespołu potwierdzają upublicznione właśnie nagrania. Słuchając ich, nietrudno zrozumieć, dlaczego występ w Szwajcarii w czerwcu 1967 roku przeszedł do historii jako magiczny.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO