JP długi
Płyty Recenzja

Hunger Pangs – II

Obrazek tytułowy

Audio Cave, 2020

Aż siedem lat przyszło czekać na drugą płytę tria Hunger Pangs. I być może to ten głód wspólnego grania sprawił, że płyta została nagrana w Łodzi zaledwie w kilka godzin. Można by zatem pomyśleć, że taki system pracy zaowocuje luźniejszą formułą utworów, czy też materiałem w pełni improwizowanym. Tak się jednak nie dzieje, ponieważ od pierwszych dźwięków słychać, że jest na to granie konkretny pomysł i jak bardzo zwarte są to kompozycje.

Hunger Pangs tworzą Tomasz Dąbrowski (trąbka), Marek Kądziela (gitara) i Duńczyk Kasper Tom Christiansen (perkusja). Skład instrumentalny dosyć niecodzienny, ale Kądziela, czyli kompozytor większości materiału, potrafił zbudować z tego bogate brzmieniowo utwory. Można pokusić się o stwierdzenie, że mamy do czynienia z free jazzem, ale każda kompozycja ma swój wyraźny temat, często grany unisono przez gitarę i trąbkę, wokół którego jest następnie budowana improwizacja. Zespół potrafi zapędzić się w rejony rodem z metalu i industrialu (Ramen and Soba, Hunger Attack!), ale najbardziej przekonująco brzmi we fragmentach spokojniejszych lub wtedy, kiedy bebopowo wręcz swinguje. Warto zwrócić także uwagę na najdłuższy na płycie (11:22) wielowątkowy Hollyn The Goat, kiedy trio pokazuje w pełni swoje możliwości, rozwijając się z minuty na minutę.

Choć grupa Hunger Pangs wydaje się kontynuować ścieżkę obraną na debiucie, to jednak II jest inną płytą, zaryzykuję tezę, że bardziej wymagającą i trudniejszą w odbiorze. Wynika to ze śmielszych poszukiwań w obrębie różnych gatunków – wspomniane już wcześniej wycieczki w kierunku ciężkiego, metalowego grania oraz z chęci wyciśnięcia maksimum z instrumentarium i formuły tria – momentami bigbandowe zapędy zespołu. Słychać też, że muzycy lubią grać trudne tematy, co, jak sami zresztą przyznają, wynika ze świetnego zrozumienia i kierunku kolektywnej eksploracji. I nawet jeśli czasami jest karkołomnie, to na szczęście nie jest efekciarsko. W związku z czym na pewno skazywanie słuchacza na kolejne kilka lat oczekiwania na nową płytę byłoby dużym nietaktem.

Grzegorz Smędek

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO