Schmidt sier-wrz
Płyty Recenzja

Sławek Jaskułke – Sławek Jaskułke For Rafał Bujnowski. Music On Canvas

Obrazek tytułowy

Sea Label, 2020

Najnowszy album Sławka Jaskułkego sprawia wrażenie najbardziej dopracowanej koncepcyjnie produkcji w jego dyskografii. Wszystkie aspekty – począwszy od inspiracji, przez komponowanie, rejestrację, nazewnictwo, aż po projekt okładki – są ze sobą ściśle powiązane. Gdyby choć jeden z tych elementów „odstawał”, całe przedsięwzięcie straciłoby sens.

„Przy tej pracy miała miejsce najczystsza forma inspiracji” – wyznał Jaskułke w wywiadzie dla RadioJAZZ.FM. To bardzo odważna deklaracja, szczególnie u dojrzałego artysty, będąca jednocześnie wyrazem wielkiej pokory wobec sztuki, której służy. Muzyk dodał, że dopiero teraz poznał, czym w ogóle jest inspiracja: „To jest ogień. Jak go poczujesz, to już musisz to dalej robić, nie można go wygaszać”. Gdy w 2017 roku natrafił na cykl obrazów Nokturn (Graboszyce), namalowanych w latach 2012-2013 przez Rafała Bujnowskiego, prowadzony natchnieniem zamknął się w studiu i przez tydzień komponował kolejne utwory. We wspomnianych pracach Bujnowski – jeden z czołowych polskich malarzy współczesnych – uchwycił okolice rodzinnego domu, wypełniając je intymnymi emocjami. Nie one jednak zainteresowały pianistę, jak powiedział: „Zobaczyłem w tych obrazach człowieka, historię i usłyszałem muzykę. Obrazy z tego cyklu idą z moim graniem”.

Przez trzy następne lata muzyk dopracowywał zapisane tematy. Szczególnie trudne było oddanie monochromatycznej barwy nokturnów. W jednym z wywiadów, przy okazji wystawy w warszawskiej Zachęcie, malarz stwierdził: „Jestem wrażliwy na kolory, ale w moich obrazach są niepotrzebne (…), między bielą a czernią jest tyle wartości malarskich i spora przestrzeń do wykorzystania, można dzięki temu przekazać mnóstwo informacji” (Rafał Bujnowski w rozmowie z Marią Brewińską, zacheta.art.pl). Jaskułke jest natomiast pianistą wyczulonym na barwowość zawartą w tonacjach i operowaniu jej możliwościami. Musiało być więc dla niego wyzwaniem poruszanie się w tak okrojonej palecie.

Sposobem na osiągnięcie zamierzonego efektu okazało się odpowiednie przygotowanie fortepianu. Kolejny raz muzyk sięgnął po specyficzny instrument – Malmsjo Grand Piano, tym razem jednak o obniżonym stroju do częstotliwości 428 Hz. Nagranie było w pełni analogowe, a reżyser dźwięku Igor Budaj, zadbał o ciepłe brzmienie mikrofonów. W ten sposób udało się uzyskać „ciemny, głęboki koloryt dźwięku”, oddający temperaturę i głębię malarstwa.

Mając na względzie przytoczone okoliczności, trzeba przyznać, że tytuł albumu – Muzyka na płótnie, jest fenomenalny. Mimo że właściwie to treść płótna wypełnia muzykę, to jednak biorąc pod uwagę kolejność inspiracji oraz powszechną nomenklaturę, jest naprawdę trafiony. Oprócz zgrabnego nawiązania do opisu techniki malarskiej (w przypadku oryginału mamy do czynienia z olejem na płótnie) podkreśla nierozerwalny związek obrazu z dźwiękiem – fundamentalny dla tej produkcji. Poza charakterystycznym stylem pianistycznym nieodzownym elementem albumów Jaskułkego jest ich jakość wizualna. W przypadku Music On Canvas ten aspekt nabiera dodatkowego znaczenia. Realizacja była trzymana w tajemnicy, tak że dopiero po nagraniu artysta poinformował o tym autora obrazów. Pianiście zależało, by przed premierą mógł on zaopiniować sposób, w jaki zinterpretowano jego działa. Malarz nie tylko zaaprobował projekt, ale czynnie włączył się w jego realizację, tworząc na nowo prace z cyklu, formatując je do wymiaru 32 × 32 cm, czyli okładki płyty winylowej.

„Patrząc na techniczną błyskotliwość prac artysty, można podejrzewać, że to wybrana przez niego technika determinuje to, co jest motywem przedstawienia. A jednak bywa wręcz odwrotnie – temat domaga się specjalnych środków” – czytamy w opisie Nokturnów. Miałem przyjemność recenzować ostatnie cztery produkcje Sławka Jaskułkego i za każdym razem dużą uwagę przywiązywałem do aspektów technicznych nagrania. Użycia modulatora w pianinie (Senne, 2016), sięgnięcia po rzadki model fortepianu (Son, 2019) czy odrzucenia warunków studyjnych na rzecz muzyki konkretnej (Park.Live, 2020). Można więc odnieść wrażenie, że technikalia każdorazowo determinowały muzykę pianisty. W rzeczywistości okazywało się, że również w tym przypadku to „temat domagał się specjalnych środków”. Fascynujące, jak silnie przypadkowa inspiracja może połączyć całkowicie obcych sobie artystów.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO