Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja Top Note

Sławek Jaskułke – The Son

Obrazek tytułowy

Sea Label, 2019

Wydanym w tym roku albumem „The Son” Sławek Jaskułke kontynuuje znakomitą passę, ponownie prezentując materiał wyróżniający się na tle innych muzycznych propozycji. Tak jak na poprzednich płytach pianisty – kluczowym elementem kreowanej przestrzeni jest tu niezwykłe brzmienie instrumentu, do którego zasiadł. By zrozumieć specyfikę tego instrumentu, warto powrócić do wydanego w 2014 roku albumu „Sea”. Jaskułke nagrał go przy użyciu moderatora – pedału wyciszającego dźwięki. Zabieg ten na stałe wszedł do repertuaru artysty, którego najczęściej usłyszeć można było w związku z tym przy pianinie, w fortepianach nie znaleziono bowiem możliwości instalowania podobnego modułu. Wydana w 2016 roku płyta „Senne” została zagrana również na pianinie, wówczas był to wyjątkowy szwedzki instrument marki Billberg.

Do najnowszego projektu artyście posłużył wyprodukowany w 1934 roku przez Malmsjö – innego producenta ze Szwecji (co ciekawe, to manufaktura, w której Christian Håkan Billberg rozpoczynał karierę) – fortepian zwany potocznie <>. Jak się okazuje, wyprodukowano zaledwie 25 sztuk tego modelu i do dziś działają jedynie dwa – w Singapurze i Polsce. Jego wyjątkowość tkwi w budowie bryły, posiadającej więcej otworów rezonansowych. Eksperci twierdzą, że zapewniają one cieplejsze i potężniejsze brzmienie

Nie oznacza to bynajmniej, że Jaskułke, oczarowany rzadkim instrumentem, odwrócił się od charakterystycznego dla siebie stylu. Otóż w 2018 roku inżynier Tadeusz Gilert opracował dla niego specjalny system pozwalający zastosować moderator również w fortepianie! Mamy więc do czynienia z absolutnie unikalnym sprzętem, który dodatkowo przygotowano w niecodziennym stroju 432 Hz. Akurat do tego zabiegu muzyk zdążył nas już przyzwyczaić na poprzednich produkcjach, ostateczny efekt zapewnia więc barwę właściwą wyłącznie jemu. „Moderator, razem ze strojem 432Hz i fortepianem Malmsjö, daje bardzo ciekawe, głębokie brzmienie. Strasznie mi się ono podoba, takiej barwy szukałem. I w taki sposób będę nagrywał kolejne płyty” – wyznał autor w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Jakkolwiek unikalny byłby jednak instrument, ważne, by zasiadł przy nim odpowiedni wykonawca. W przypadku twórcy tak utalentowanego jak Sławek Jaskułke nie ma mowy o tym, by nagrania zyskiwały na wartości jedynie dzięki sprzętowym nowinkom. Wszystkie opisane aspekty doskonale współgrają z jego artystyczną wizją, bardzo konsekwentnie realizowaną przez lata. Trudno mu przy tym zarzucić brak kreatywności, ma w dorobku już sześć solowych płyt, z których żadnej nie sposób określić jako wtórnej.

Choć „The Son” jest wyraźną kontynuacją poszukiwań zawartych na poprzednich dwóch krążkach, to wciąż perfekcyjnie angażuje słuchacza, nie pozwalając mu się oderwać od płynących dźwięków. O ile jednak poszczególne utwory zawarte na płycie „Senne” sprawiały wrażenie dłuższej całości, tak tu melodie są nieco bardziej zróżnicowane. Pojawiają się w nich, na przykład w „When You Run With Your Father” czy „The Son”, zapadające w pamięć motywy.

Ważną cechą twórczości artysty jest aspekt emocjonalny. Inspiracją do jego muzyki często bywają doświadczenia z własnego życia i nie inaczej było w tym przypadku. „Jest to płyta retrospekcyjna. Album jest spojrzeniem na relację ojca z synem. Opowiada o moich chwilach z dzieciństwa” – przyznał on we wspominanej tu już rozmowie. Każdy zawarty na płycie dźwięk przywołuje przejmującą, intymną atmosferę. Poszczególne frazy są niezwykle subtelne, czemu sprzyja obniżony strój fortepianu. Uzyskane brzmienie jest tak ciepłe i kojące, że każdy odnajdzie tu przestrzeń do własnych refleksji.

Twórczość pochodzącego z Pucka pianisty od zawsze cechowała oszczędność wyrazu. Jego nastrojowe kompozycje są niezwykle przyjemne i wymagają od słuchacza jedynie poddania się klimatowi. Skomplikowane aspekty techniczne tych nagrań mogą więc zaskoczyć nieświadomego odbiorcę. Dbałość artysty o dobór odpowiedniego instrumentu oraz jego właściwe przygotowanie z każdą płytą coraz bardziej imponuje. Ostatecznie jednak najważniejsza jest muzyka, a ta w wykonaniu Jaskułkego zawsze porusza.

autor: Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO