fot. Beata Więcławek
Muzyków o różnorodnych korzeniach, zapleczu kulturowym i artystycznym potrzebował Szymon Mika, aby wcielić w życie pomysł na album zatytułowany Agma – z muzyką pełną emocji, pasji i kreatywności oraz, w zamierzeniu kompozytora, kładącą nacisk na aspekt transcendentalny. W nowym zespole gitarzysty znalazła się pochodząca z Korei Południowej wokalistka Song Yi Jeon oraz dobrze znani polskim jazzfanom słowacki trębacz Oskar Török, jeden z najbardziej zajętych rodzimych basistów Andrzej Święs i działający na berlińskiej scenie muzycznej perkusista Péter Somos. Razem, jak podkreśla lider, pomagają mu odkrywać„własny głos w muzyce”.

Szymon Mika – Agma
Piotr Wickowski: Wielowymiarowość i bogactwo –przede wszystkim te określenia pasują do muzyki, która znalazła się na albumie Agma. Z jednej strony zachowałeś styl, który znamy z twoich wcześniejszych płyt, z drugiej – stworzyłeś kompozycje inne niż wcześniejsze, mające „piętrową strukturę”. W jednym utworze – np. Sacred lub Cosmic Sand – upakowane jest tak wiele, następują takie zwroty akcji, że trudno mówić o jego jednolitym charakterze. Wkroczyłeś tym materiałem, jako kompozytor i lider zespołu, w nowy etap?
Szymon Mika: Myślę, że tak. Piszę nowe utwory prawie cały czas, na różnych płytach znalazło się ich już sporo. Każda kompozycja to zarówno krok w nowym kierunku, jak i odkrywanie siebie i jednocześnie swojego stylu. Nie lubię stać w miejscu, chcę w swoim własnym świecie zmierzać w kierunku, który podświadomie, jako artysta, obieram. Tym, co odróżnia ten album od poprzednich, jest położenie nieco większego nacisku na aranż. Ta muzyka jest dosyć określona i chcąc uzyskać pewnie brzmienie, szczególnie w zestawieniu głosu z trąbką i gitarą – potrzebowałem nieco więcej czasu na wsłuchanie się i napisanie partii poszczególnych instrumentów.
Utwory z Agmy nie sprawiają wrażenia skomponowanych i następnie zaaranżowanych na określony skład, wydaje się raczej, że w jakiś sposób te konkretne instrumenty i ci konkretni muzycy od początku zdeterminowali ich powstanie. Wydaje się, że wyciągnięcie jakiegoś elementu – np. gitary, wokalu czy trąbki – sprawiłoby, że ta muzyka przestałaby istnieć. Czy Agma jest możliwa poza tym zespołem?
Większość kompozycji na Agmie powstała na ten konkretny zespół. Przed nagraniem płyty udało mi się zorganizować pierwsze spotkanie i zarazem próbę z Song Yi, Oskarem, Andrzejem i Peterem, aby sprawdzić, czy to zestawienie konkretnych muzycznych osobowości zadziała. Zagraliśmy wówczas jeden nowo napisany na tą okolicznośćutwór i starsze kompozycje. To spotkanie dało mi wyraźny sygnał i inspirację do napisania oraz zaaranżowania nowych numerów,a następnie nagrania albumu kilka miesięcy później.
A wyobrażasz sobie tę muzykę zagraną przez innych muzyków? Czy jeśli będzie taka konieczność, możliwe będzie zastąpienie jakiegoś instrumentu innym?
Tak, część tych kompozycji wykonywałem już zarówno z moim triem, jak i w innych składach. W przypadku Agmy można by pewnie zastąpić wokal czy trąbkę innymi instrumentami, zwłaszcza że wokal pełni tu głównie funkcję instrumentalną. Na razie jednak nie planuję takich zmian, choć oczywiście jestem otwarty na eksperymenty. Bardzo cieszy mnie, gdy moje utwory żyją własnym życiem – są wykonywane nie tylko przeze mnie, ale też przez innych muzyków. Dość często piszą do mnie studenci i uczniowie z różnych uczelni w Polsce i na świecie, prosząc o nuty moich kompozycji, które analizują, opisują w pracach lub wykonują. Ostatnio Grażyna Auguścik, z którą czasami występuję, włączyła do swojego repertuaru jedną z moich kompozycji – Duszę z wspaniałym tekstem Basi Derlak. Jeśli mam być określany mianem kompozytora, to właśnie to traktuję jako najcenniejszą nagrodę.
Inspirowałeś się kimś, tworząc ten kwintet i tę muzykę?
Mam bardzo, bardzo dużo inspiracji. Jednak nigdy nie tworzę muzyki z myślą o konkretnym zagadnieniu, konkretnej muzyce czy konkretnym artyście. Po prostu gram i piszę tak jak czuję w danym momencie – myślę, że to pozwala mi zbliżać się do odkrywania własnego głosu w muzyce. Szczególnie na tym albumie udało się do tego czegoś przybliżyć. Muzyka jest formą abstrakcyjną i często próba zamknięcia jej w kilku skojarzeniach jest ograniczająca – unikamtego.
Jak wpadłeś na tytułowe słowo – wywodzące się z mitologii starosłowiańskiej i opisujące dźwiękową medytację w rodzaju azjatyckiej mantry? Co ono oznacza w kontekście tej muzyki?
Bardzo spodobało mi się samo słowo i jego brzmienie – jest proste i łatwe do wymówienia w różnych częściach świata. A „agma” jako słowo jest nośnikiem czegoś duchowego, czegoś poza nami. Zawsze myślę sobie, że sztuka, która mnie interesuje i przyciąga, oprócz znakomitej jakości ma w sobie właśnie ten transcendentalny aspekt, niesie coś więcej poza warstwą dźwięków.
Od czego to zależy? Co sprawia, że dostrzegasz w jakiejś muzyce ten aspekt, a w innej nie?
Od czego to zależy? Myślę, że przede wszystkim od bagażu doświadczeń artysty, jego wrażliwości i kunsztu, które pozwalają wydobyć i przekazać to „coś”. Oczywiście mówimy tu o doświadczeniu bardzo subiektywnym – choć wydaje się, że wielu słuchaczy i muzyków podobnie potrafi kwalifikować niektórych artystów ze względu na ich emocjonalny czy duchowy przekaz. Na przykład w przypadku Coltrane’a panuje chyba dość powszechna zgoda. Co ciekawe, większość osób dostrzega jego duchowość głównie w późniejszych nagraniach, które są w sposób oczywisty nasycone emocjonalnością. Mnie jednak niezwykle poruszają także albumy wcześniejsze, takie jak Ballads, Coltrane’s Sound, płyta z Hartmanem (John Coltrane and Johnny Hartman) czy – odkryty niedawno – Both Directions at Once: The Lost Album (nagranie zarejestrowane dzień przed sesją z Hartmanem – 6 marca 1963 roku).
Na potrzeby nowego albumu skrzyknąłeś nowy skład z wokalistką, z którą wcześniej cię nie słyszeliśmy – skąd właśnie taki dobór wszystkich współpracowników?
Od dawna chodziło mi po głowie nagranie muzyki w takim zestawieniu, pierwsze koncerty z wokalem i trąbką zaczęły się jakoś w 2019 roku. Pomysł ten potrzebował nieco czasu i w końcu w ubiegłym roku zdecydowałem, że chciałbym go zrealizować studyjnie. Z Oskarem Törökiem miałem przyjemność poznać się muzycznie właśnie wtedy, w 2019 roku – uwielbiamjego brzmienie i wrażliwość, klimat, jaki tworzy w muzyce. Z Péterem Somosem grywam czasami w moim autorskim triu, z Andrzejem Święsem miałem przyjemność pograć dopiero rok temu w zespole Grażyny Auguścik i bardzo spodobała mi się jego świadomość brzmienia i wyczucie przestrzeni w muzyce w danym momencie. Song Yi Jeon natomiast poznałem w Szwajcarii – rok po mnie brała również udział w programie Focusyear (programie edukacyjnym ukierunkowanym na współpracę zespołową muzyków z różnych krajów realizowanym w Bazylei – przyp. red.) – jestświetną artystką i genialnie potrafi wpisać się w koncept tego zespołu swoim, głównie instrumentalnym, śpiewem.
Gdzie i kiedy będzie można usłyszeć Agmę na żywo?
Pracujemy nad koncertami – najpierw zagramy 27 września w ramach festiwalu Memoriał To Miles w Kielcach, w styczniu przyszłego roku mamy dwudniową rezydencję w Bazylei, a 1 lutego będzie można nas usłyszeć w CK Zamek w Poznaniu. Zapraszam do posłuchania nas z bliska.