JP długi
Płyta tygodnia Płyty Recenzja

Ceramic Dog - Hope

Obrazek tytułowy

Marc Ribot od dawna gra w swojej własnej lidze, która nie uznaje gatunków muzycznych ani innych klasyfikacji. Najnowszy album Ceramic Dog – Hope, który ukazał się latem, możecie nazwać taneczną wizją epidemicznego końca świata, inteligentnym rapem, jazzem następnego wieku (jeśli świat dotrwa), lub najtrafniej – kolejnym doskonałym albumem Ribota. Materiał nagrano w środku epidemii w 2020 roku i pewnie wtedy nikt nie przypuszczał, że będzie można zagrać go na żywo i to nawet w Polsce. Mnie niestety ten koncert ominął, jednak widziałem Ribota kilka razy i potrafię sobie wyobrazić jak materiał z jego najnowszego albumu brzmi na żywo. Zresztą nie wiem, dlaczego, zawsze kiedy wychodzi na scenę mam pewien problem, bo nieoczekiwanie pojawia się człowiek w wieku średnim plus, a ja oczekuję młodego niepokornego gitarzysty.

Oczywiście pamiętam jat wygląda Marc Ribot, ale pomiędzy jego koncertami mam kilkuletnie przerwy wypełnione muzyką, która brzmi młodzieńczo i wtedy wchodzi on, jakoś tak swoim wyglądem niekompatybilny z muzyką. Podobnie mam z Hope. Oczywiście w drugiej części albumu pojawia się trochę szaleństwa gitarowego, charakterystycznego dla tych muzyków, którzy lubią się trochę popisać i udowodnić światu, że potrafią zagrać więcej nut niż to potrzebne. Jednak w przypadku Ribota jakoś mi to nie przeszkadza, bowiem od zawsze potrafi zachować dobrą równowagę między gitarowymi popisami i dobrą muzyką. Tym razem sprawdził się również w roli wokalisty i autora tekstów.

Znam ludzi, którzy uważają, że Ribot, a w szczególności z istniejącą już grubo ponad dziesięć lat formacją Ceramic Dog nie gra w ogóle jazzu. Dla mnie to nie ma w zasadzie znaczenia. To problem ludzi porządkujących towar w sklepie z płytami. Wszędzie tam, gdzie widziałem lub kupowałem płyty Ceramic Dog, znajdziecie je albo w przegródce z innymi formacjami Ribota, albo w dziale jazzowym zgodnie z porządkiem alfabetycznym.

Autor tekstów i lider zespołu lojalnie ostrzegają, że jego najnowszy album nie należy do najweselszych. Nie jest jednak jakoś szczególnie epidemicznie i depresyjnie, choć oczywiście tanecznie i zabawowo jakoś specjalnie też nie. Pierwszą myślą, jaką miałem, kiedy wysłuchałem późnym wieczorem w całości tego albumu, to prawdopodobny scenariusz nagrywania tego materiału w domu, po cichu tak, żeby nie denerwować zbytnim hałasem sąsiadów. Luźne skojarzenie, ale pewnie długo będzie mi się kojarzyć z tym albumem. Kiedy moim wyimaginowani sąsiedzi Ribota wyszli do pracy powstała kulminacja The Long Goodbye. Moje wyobrażenie uległo nawet drobnemu uwiarygodnienie, kiedy odnalazłem w sieci rodzaj teledysku nagranego na żywo do utworu otwierającego album – B-Flat Ontology. Może to nie ciche miejsce, ale miejscówka z balkonem godna pozazdroszczenia. Ciekawe czy to prawdziwe mieszkanie Ribota?

Są więc na najnowszej płycie Ceramic Dog momenty może nie najweselsze, ale jest trochę soulu w Bertha The Cool, Wanna pachnie Davidem Bowie (Wam też przypomina się Rebel Rebel?), gościnny saksofon Dariusa Jonesa w The Long Goodbye i recytacja otwierająca płytę kojarząca się z Van Morrisonem albo Markiem Knopflerem. Album gęstniej z czasem, każdy kolejny utwór jest coraz mocniejszy, wyposażony w gęstszą fakturę i więcej gitary, zapowiadając powrót do bardziej rockowego, dynamicznego Ceramic Dog, zespołu, którego wizytę w Warszawie zwyczajnie przegapiłem, ale widziałem formację Ribota na żywo kilka razy w klubowych sytuacjach i mogę sobie wyobrazić, jak zabrzmiał ich najnowszy album na żywo. Fanów grupy do ich nowego albumu nie trzeba przekonywać, a nieprzekonanych namawiam – zajrzyjcie na ich najnowszą płytę, jest spora szansa, że usłyszycie wiele dźwięków, które zostaną z Wami na dłużej. Ja po wysłuchaniu Hope obiecałem sobie znaleźć do końca roku czas na zachwalaną przez wielu amerykańskich krytyków, nie tylko muzycznych, ale również tych zajmujących się literaturą książkę Unstrung: Rants and Stories of a Noise Guitarist Ribota, która ukazała się latem i która utknęła pod ciężarem innych nowości w mojej poczekalni.

RadioJAZZ.FM poleca! Rafał Garszczyński - Rafal[malpa]radiojazz.fm

  1. B-Flat Ontology
  2. Nickelodeon
  3. Wanna
  4. The Activist
  5. Bertha The Cool
  6. They Met In The Middle
  7. The Long Goodbye
  8. Maple Leaf Rage
  9. Wear Your Love Like Heaven

Ceramic Dog Hope

Format: CD / Wytwórnia: Yellowbird / Enja / Data pierwszego wydania: 2021 / Numer: YEB-7815

  • Marc Ribot – g, voc (1, 2, 4, 6, 9),
  • Shahzad Ismaily – b, kbd, b voc (1 – 4, 6, 9),
  • Ches Smith – dr, perc, effects, b voc (1 – 4, 6, 9),

Gościnnie:

  • Darius Jones – as (6, 7),
  • Rubin Khodeli – cello (8),
  • Gyda Valtysdottir – cello (8),
  • Syd Straw – b voc (3).

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO