dlugiJP 7/2021
Płyty Recenzja

Andrzej Jagodziński Trio – Bach

Obrazek tytułowy

Blue Note Agencja Artystyczna / Studio Realizacji Myśli Twórczych, 2020

Trio Andrzeja Jagodzińskiego z muzyką klasyczną jest za pan brat – rzucić takim truizmem to tak naprawdę nic nie powiedzieć. O wiele lepiej przysłuchać się uważnie chociażby płycie Chopin: Metamorphosis (1999) nagranej z gościnnym udziałem wybitnego pianisty Janusza Olejniczaka. Wątpię żeby panowie dostosowywali się do głupawego powiedzonka „idzie Chopin i Bach”, jednak tym razem trio Andrzeja Jagodzińskiego rzeczywiście na warsztat wzięło kompozycje tego słynnego barokowego organisty. Efektem jest płyta Bach, która po raz kolejny ukazuje, w jak brawurowy i jednocześnie świadomy sposób Jagodziński przeplatać potrafi wzorce klasyczne i jazzowe.

Obok lidera zespół współtworzą dwaj jego stali towarzysze – kontrabasista Adam Cegielski oraz perkusista Czesław Bartkowski. Tego pierwszego zapamiętałem dzięki znakomitej płycie Birthday zespołu Eryka Kulma (1992), natomiast drugiego śmiało już nazwać można legendą polskiej perkusji jazzowej. Kaliber muzyki ciężki, nawet bardzo, jednak interpretacje Bacha w wykonaniu tego tria bronią się doskonale. Choć bywają efektowne (jak np. Partita nr 2 c-moll), to jednak nigdy nie są efekciarskie. Choć bywają bliskie pierwowzorowi (końcowy fragment Preludium C-dur), to jednak nigdy nie są wyłącznie prostym hołdem złożonym mistrzowi.

Pierwotnie krótki utwór Małe preludium c-moll w wykonaniu tria staje się rozbudowaną kompozycją, w której wątki bachowskie przeplatają się z autorskimi. Utwór raz po raz przełamuje dopiero co wykreowane nastroje i podąża w zgoła niespodziewanych kierunkach. Jagodziński przechodzi sam siebie, z ogromną łatwością i swobodą „przelatuje” nad najbardziej nawet skomplikowanymi partiami. Ogromne brawa należą się jednak również sekcji rytmicznej. Cegielski i Bartkowski też sięgają muzycznych wyżyn, tworząc struktury bogate i hipnotyczne, które nie tyle dopełniają frazy Jagodzińskiego, co raczej je twórczo rozwijają.

Bach z płyty Bach jest nadal imponujący, lecz nie przerażający. Cała płyta wywiera bardzo duże wrażenie, przede wszystkim dlatego, że wybrane utwory są dla muzyków żywymi tworami, a nie muzealnymi obiektami. Trio bardzo chętnie eksperymentuje, dodając do pierwowzorów sporo własnej – jak się wydaje mocno jazzowej – wrażliwości. Bach nie jest jednak wyłącznie wspomnieniem i odległym źródłem inspiracji, wszak wszystkie interpretacje z tej płyty przepełnia szacunek do oryginału.

Płyta Bach nie jest propozycją oczywistą, wymaga skupienia i koncentracji. Warto jednak jej się poświęcić, gdyż każdy jej dźwięk przepełniony jest elegancją, wirtuozerią i świadomością ogromnego długu wobec absolutnych klasyków muzyki. Co tu dużo gadać, po prostu piękna muzyka.

Jędrzej Janicki

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO