(Nord Cats Records, 2023)
Jazzowa strona Abbey Road – to kolejne zaproszenie na słynną, bitelsowską ulicę, na której postanowili przystanąć jazzmani. Nie jest tajemnicą, że godnie zagrany cover – w dodatku oryginału tak zgrabnego i plastycznego jak kompozycje Bitelsów – musi się udać. Nie inaczej jest w przypadku ekipy Imienowski Jazz Set (od nazwiska basisty Tomasza Imienowskiego). Jedenaście numerów zebranych na tym wdzięcznym krążku to swoiste „the best of” czwórki z Liverpoolu – bez żadnych odskoków w co bardziej psychodeliczne rejony twórczości Brytyjczyków.
Słucha się tego dobrze, cokolwiek bezboleśnie – czasami jest to aż nazbyt ugrzecznione (mam na myśli stopień ewentualnej jazzowej obróbki). Nie znajduję na tym krążku żadnych rewolucji (nie tylko number 9), a utwór, który został potraktowany bodaj najciekawiej, bo muśnięty melancholią w kontrze do oryginalnego charakteru, to Lennonowski (rzecz jasna śpiewany przez Johna, a autorstwa Phila Medleya i Berta Russella) Twist and Shout. Trudno nie ulec urokowi melodii takich jak Let it Be, Yesterday czy Michelle, w dodatku uszlachetnionych brzmieniowo przez mainstreamowe jazzowe trio klawisze – bas – perkusja.
Taka płyta to doskonałe uzupełnienie – jak zakładam, pokaźnej już – kolekcji tych, którzy lubują się w różnorakich, czy konkretnie – jazzowych, adaptacjach The Beatles. To również niegłupi prezent dla słuchaczy, którzy ze szczególną nostalgią podchodzą do tego repertuaru lub przymierzają się do przejścia z Abbey Road na Green Dolphin Street. A pozostając na chwilę przy tej metaforze – słynny Bitels Paul McCartney nagrał kiedyś utwór o nazwie Jazz Street (również bardzo ciekawy!).
Podsumowując – The Beatles byli, są i będą inspiracją dla wszystkich muzyków, którzy podejdą do ich materiału z czułością i szacunkiem. A że jest to muzyka, którą wielu z nas po prostu kocha – to nie chce się takich dźwięków zaprzepaścić.
Wojciech Sobczak-Wojeński