JP długi
Płyty Recenzja

Takeshi Asai – The Electric Project Vol. 2

Obrazek tytułowy

Fono Bono Records, 2021

Takeshi Asai – japoński pianista jazzowy, który swoją karierę muzyczną od lat rozwija z wielkim powodzeniem w Nowym Jorku – w tym roku opublikował dziesiąty album autorski. Tym razem, po wielu akustycznych projektach solowych czy też zrealizowanych z własnym nowojorskim oraz francuskim triem, Takeshi powrócił do brzmienia elektronicznego, będącego w pewnym sensie kontynuacją albumu Le Projet Electrique z 2016 roku. Podobnie jak jego pierwszy album z muzyką elektroniczną, The Electric Project Vol. 2 odnosi się do ważnych postaci i wydarzeń w życiu tego niezwykłego, niesamowicie wrażliwego muzyka.

Zarówno forma materiału, jak i jego treść, związane są silnie z wybuchem pandemii, która uderzyła w świat z potworną siłą, przynosząc ogromne straty. Artystę dotknęła śmierć przyjaciela, znakomitego francuskiego kontrabasisty Marca Peillona, który zaproponował Takeshiemu serię wspólnych koncertów, nie wiedząc, że nie będzie mu dane doczekać ich realizacji... To właśnie jemu poświęcony jest najpiękniejszy, najbardziej rozbudowany utwór na płycie, trzyczęściowe requiem będące osią całego albumu.

Na płytę składa się 15 kompozycji autorskich, napisanych i zagranych przez Takeshiego. Zrealizowany z wielkim rozmachem projekt elektroniczny zawiera również fragmenty akustyczne. Wśród instrumentów, jakie usłyszymy na płycie, pojawiają się: perkusja (Canopus), gitara (Fender American Telecaster), bas (Fender Precision & Yamaha TRBX305), instrumenty klawiszowe (Yamaha C7, Arturia KeyLab 88MKII, KeyLab 61 Essential, Yamaha CP 88 & CP33, Native Instruments Komplete A32). Artysta korzystał także z oprogramowania – DAW Logic X, Ableton Suite 10, Izotope, Native Instruments oraz Arturia Analog Lab V. Nie po raz pierwszy Takeshi zaprezentował swoją wszechstronność, zarówno jako multiinstrumentalista (prowadzi własną szkołę muzyczną w Nowym Jorku, będąc partnerem edukacyjnym Steinway & Sons), lecz także jako realizator dźwięku, mający do dyspozycji własne studio nagrań.

W efekcie otrzymaliśmy zróżnicowaną pod względem gatunkowym, stylistycznym oraz emocjonalnym płytę, na której dance, house czy drum'n'bass spotykają się w cudownej symbiozie z muzyką kontemplacyjną, tradycyjnym, akustycznym brzmieniem oraz muzyką eksperymentalną. Przede wszystkim jest to jednak esencja tego, co w jazzie kochamy najbardziej – rozbudowane improwizacje, niezwykły groove, finezyjne melodie oraz innowacyjne podejście.

Barwne, ilustracyjne podejście do muzyki pozwala się też domyślić, że Takeshi związany jest z muzyką filmową i teatralną. Kompozycje składające się na omawiany album to jednak także fantastyczny hołd dla potęgi i piękna muzyki klasycznej, znakomita zabawa z muzyką klubową, ukryte cytaty czy wpleciona między nuty poezja. Słychać bogactwo duszy i talentu muzyka, który potrafi stać się prawdziwą orkiestrą, dając swojej solowej wypowiedzi muzycznej tak wiele głosów i takie bogactwo dźwięków, o jakim niejeden potężny skład może jedynie pomarzyć.

Marta Ratajczak

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO