Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja Top Note

Tomasz Dąbrowski Free4Arts – When I Come Acros

Obrazek tytułowy

Audio Cave, 2019

Tomasza Dąbrowskiego nikomu przedstawiać nie trzeba, jest bowiem naszym najwyższej jakości „produktem eksportowym”, który ma w dorobku dziewięć albumów studyjnych jako lider i kilkadziesiątjako sideman. Fakt, że magazyn All About Jazz zaliczył go do 15 najważniejszych europejskich muzyków jazzowych stanowi wisienkę na torcie.

Dąbrowski to trochę człowiek-instytucja, o którym można gadać i gadać, ale gdyby trzeba było zdefiniować jego twórczość tylko jednym słowem, musiałoby paść na „otwartość”. W nią właśnie wpisuje się doskonale wszechstronność stylistyk i środków wyrazu, po jakie ten trębacz sięga.Mieliśmy z jednej strony eksperymentalny album "S-O-L-O: 30th Birthday / 30 Concerts / 30 Cities", były harmoniczno-melodyczne kolaboracje z japońskim triem pod szyldem AD Hoc ("Ninjazz"), z Fredrikiem Lundinem ("5Go Adventuring Again") czy niedawny ideologiczny manifest klimatyczny w ramach zespołu Ocean Fanfare. Jeśli dodamy do tego okazyjne koncertowanie w przeróżnych konstelacjach, czy też świeżutki owoc współpracy z Maxence’em Sibille, jakim jest jazzowo-dubstepowy projekt Seed, wówczas widzimy przepastny wachlarz potencjału drzemiącego w Tomku Dąbrowskim.

Ostatnio ów potencjał uaktywnił się pod szyldem Free4Arts, czyli projektu, którego akt pierwszy nastąpił w 2015 roku jako album "Six Months and Ten Drops". Okładkę tamtej płyty zdobił Ferdynand –stwór-smok o ognistych barwach. Po czterech latach na okładce ponownie pojawił się smok –lecz to nie Ferdynand, ale jego siostra Cecylia. Zmiana smoka nie była jedyną –w miejsce pianisty Jacoba Anderskova, pojawił się Simon Krebs na gitarze, zmienił się zatem instrument harmoniczny.

Tomek Dąbrowski wymianę instrumentarium uzasadniał następująco: „Dzięki obecności gitary i innej niż przy fortepianie możliwości poszerzania palety dźwięków jesteśmy w stanie zaprezentować jeszcze więcej niuansów brzmieniowych”. Oprócz Dąbrowskiego i wspomnianego Krebsa niuanse na When I Come Acrossprzedstawiają Sven Dam Meinild (saksofon barytonowy) i Kasper Tom (perkusja). Smaczku całości dodaje fakt, że album nagrano w opuszczonej fabryce na duńskiej wyspie Fyn (poprzednio były to przestrzenie kościelne).Jak te wszystkie zabiegi przełożyły się na warstwę muzyczną?

Otwierający album utwór "HBP" jest oniryczno-melancholijną polemiką trąbki i gitary z wtórującą im partią barytonu. Kompozycja ma spójną strukturę, nie dając pretekstu do tego, co jest znakiem rozpoznawczym Dąbrowskiego i spółki, a mianowicie improwizacji. Jednak to tylko zmyłka. Przekonuje nas o tym następna kompozycja "Pegleg". Po melancholijnej gitarze nie ma nawet śladu, jej mocne niczym u Marca Ribota, doomowe wręcz brzmienie jest płaszczyzną do improwizacyjnej potyczki Dąbrowskiego, Meinilda i Toma.Ta tendencja utrzymuje się zresztą już do końca –niejednokrotnie to właśnie Krebs inicjuje improwizacyjną zawieruchę, zapraszając do niej pozostałych. Używając marksistowskiej nomenklatury, można by rzec, że na jego „bazie” pozostali tworzą „nadbudowę”.

Widać doskonale, że wyłączenie fortepianu i zastąpienie go gitarą nie stało się „tak po prostu”. Krebs zainspirował grupę do dźwiękowych szarży, których emanacją są modulacyjne eksperymenty trąbki oraz saksofonu.I właśnie na tym tle widoczna jest zasadnicza różnica między albumem z 2015 roku a najnowszym. Na płycie Six Months and Ten Dropsdominowały partie trąbki i barytonu, którym Anderskov na fortepianie dodawał dramaturgii, zachowując przy tym raczej miejsce w szeregu. Krebs przed szereg wychodzi i swoją wielobarwną gitarą (czasem dołującą i chropowatą, a czasem lotną i liryczną) nakręca całą zabawę, będąc kimś na kształt przewodnika stada.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO