dlugiJP 7/2021
Płyty Recenzja Top Note

Sławek Jaskułke – Park.Live

Obrazek tytułowy

Sea Label, 2020

Trzy lata temu Sławek Jaskułke opowiadając o albumie koncertowym Tokyo Solo Concert 2016, przyznał, że kluczowa w procesie rejestracji była naturalność: „nawet jeśli są jakieś niedociągnięcia, może nie dość idealny instrument, ktoś kaszlnie czy coś spadnie, to wszystko to słychać na płycie” (JazzPRESS 10/2017). Dodał wówczas, że od czasu pracy nad płytą Sea (2014) interesuje go uchwycenie chwili, a nie sztuczne generowanie warunków umożliwiających perfekcyjne nagranie. Najnowszy projekt pianisty jeszcze dalej podąża tym tropem, prezentując materiał dotykający muzyki konkretnej.

Zgodnie z założeniami nurtu autor kreował melodie, grając własne kompozycje przy akompaniamencie tworzonym przez naturę. Mamy więc do czynienia z dwojako rozumianą improwizacją – pochodzącą z fortepianowych tematów wykonawcy oraz przenikających je nieprzewidywalnych odgłosów przyrody. Materiał pochodzi z koncertu, jaki Jaskułke zagrał 25 lipca 2019 roku w ogrodzie Muzeum Sopotu. To niezwykłe miejsce dostarczyło szerokiej palety dźwięków – od śpiewu ptaków przez szumiący wiatr aż po przebywające na widowni dzieci. W niedawnej rozmowie w RadioJAZZ.FM (27 czerwca 2020 roku) artysta opowiadał, jak przestrzeń, w której wykonywał muzykę, stała się środkiem do osiągnięcia brzmienia. Ciekawa była jego refleksja nad wpływem otoczenia na przebieg tamtego grania. Choć dobierając repertuar (bazujący na utworach z albumów Sea oraz The Son), muzyk nie myślał o potencjalnej aurze, to w trakcie koncertu instynktownie dopasowywał się do niej – „czym dalej do końca koncertu, tym przestrzeń dookoła była cichsza, bo zapadała noc i to słychać na nagraniu”. Efekt na tyle go zafascynował, że zapowiedział już serię podobnych rejestracji w towarzystwie odgłosów deszczu, rzeki czy lasu.

Jaskułke nieraz podkreślał osobisty związek z przyrodą, zwłaszcza morzem, które stanowi dla niego ważną inspirację. Słuchając Park.Live, wyraźnie daje się odczuć, że artysta instynktownie współgra z otoczeniem, kreując organicznie zespolone z nim dźwięki. W efekcie każdy, nawet ten pozornie przeszkadzający, wzbogaca jego grę. Prowadzi to do paradoksu, w którym nieprzewidywalne elementy współgrają ze sobą, tworząc idealną harmonię. Świadczy to o znakomitym wyczuciu i wrażliwości wykonawcy, któremu udało się prawdziwie połączyć z naturą.

Park.Live to jeden z tych albumów, które pozwalają słuchaczowi przenieść się do intymnej przestrzeni przepełnionej kojącą energią. Trzeba przyznać, że Jaskułke wyspecjalizował się w takiej twórczości – każda kolejna produkcja to doskonałe środowisko do kontemplacji. Imponujące, że mimo tej konsekwencji w jego muzyce ciągle pojawiają się fascynujące elementy, do których z przyjemnością się wraca.

Autor Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO